Irytuje mnie, gdy przegrywamy ważne “oficjale” na własne życzenie – Marcel “Marthiall” Nowak, zawodnik Scar Five

Valorant od nowego roku w arrMY – startuje pierwsza Liga Valoranta w Polsce
29 listopada, 2021

Młody zawodnik, który śni swój esportowy sen. Biorąc pod uwagę jego umiejętności można rzec, że sen może się ziścić. Poznajcie trochę bliżej tego świetnie zapowiadającego się rifflera, który pragnie być jak Paweł “Byali” Bieliński.

Masz dopiero 14 lat, jesteś bardzo młodym zawodnikiem. Jak zaczęła się twoja przygoda z Counter Strike’iem?

W Counter Strike’a zacząłem grać około dwa lata temu. Wcześniej oglądałem wiele turniejów i gra mi się nawet spodobała. Sposób współpracy drużynowej w produkcji Valve mi  odpowiada i sądzę, że w League of Legends bym się nie odnalazł. Z FPS-ami miałem styczność już nieco wcześniej, więc był to naturalny wybór. Grać drużynowo zacząłem całkiem szybko, bo zaledwie po kilku miesiącach. Żeby być jeszcze lepszym, szukałem nowych drużyn, które pomogą mi się rozwinąć. Tak właśnie trafiłem do Scar Five, a było to mniej więcej dwa miesiące temu.

Jak dołączyłeś do ekipy Scar Five?

Wraz z Dawidem “NRAGE’EM” Pawluczykiem napisaliśmy do CEO organizacji Scar Five z zapytaniem, czy poszukują kogoś na testy do drużyny. Szczęśliwie się złożyło, że faktycznie mogliśmy pokazać swoje umiejętności gry zespołowej. Byliśmy testowani przez tydzień, grając wiele pracców. Szczerze mówiąc miałem naprawdę duże oczekiwania, bo moja poprzednia ekipa była zwykłym mixem. Po po kilku sparingach z innymi drużynami poczułem sporą różnicę. Nasz IGL, Jakub “ŁYSY” Nowak, ma spore doświadczenie w prowadzeniu ekipy i nie boi się podjąć ryzyka. Jest też bardzo elastyczny i potrafi dostosować nasz styl gry do przeciwnika. Wydaje mi się, że jest to rzadko spotykana cecha. 

W waszej drużynie można zaobserwować sporą różnicę wieku. Czy jest to problematyczne?

Nie ma z tym żadnych problemów. Adrian “Klinu” Kliński ma 24 lata, ale wiek nie stanowi dla nas żadnej bariery. Dogadujemy się na dobrym poziomie, a jeśli chodzi o wiek, to tak naprawdę tylko liczba. Wydaje mi się, że chodzi o dojrzałość. 

Masz jeszcze mnóstwo czasu na rozwój. Jaka jest twoja najlepsza i najgorsza cecha?

Jeżeli chodzi o moją najgorszą cechę to niestety, ale szybko się denerwuje. Irytuje mnie, gdy przegrywamy ważne “oficjale” na własne życzenie. Emocje czasami biorą górę, ale staram się nad tym panować i wychodzi mi to coraz lepiej. Jeszcze muszę nad tym popracować, ale będzie tylko lepiej. Jeśli chodzi o moją najlepszą cechę, to fakt, że zawsze walczę do końca i nigdy się nie poddaję. Robię to dla drużyny i samorozwoju. Jeśli przegrasz w głowie, to przegrasz też w meczu.

Nie wszystkie spotkania w Winter league poszły po waszej myśli, ale nie można odmówić wam ducha walki. Co was napędza?

Chyba jak każda drużyna, my również chcemy stać się lepsi. Gramy dużo PCW, poświęcamy mnóstwo czasu przed meczami na samorozwój, czyli deathmatch, boty i oglądanie demek. Osobiście spędzam około 30 minut na deathmatchu, a później skaczę na tak zwanych KZ-ach (KreedZ Climbing Mod), by przyzwyczaić rękę.

Czy jest jakiś zawodnik, którego stylem gry się inspirujesz?

Swojego czasu był to Paweł “Byali” Bieliński. Bardzo lubiłem jego styl gry i do teraz podziwiam go za niesamowitego aima. Napędza mnie to, żeby w przyszłości móc mu dorównać. Na swój sposób jest “inny” i wyróżnia się wśród innych zawodników. Pewnie dlatego go tak polubiłem.

Granie teamowe wymaga dużo czasu, więc jak reagują na to twoi rodzice?

To prawda, poświęcam dużo czasu na grę, ale rodzice nie robią z tego powodu problemów. Raczej nie jest to ich świat, ale w pełni mnie i moją pasję rozumieją, więc nie są na mnie źli. Mam sporo szczęścia. Jeśli ja będę miał dziecko, to będę je mocno wspierać w jego esportowym rozwoju. Chyba, że wybierze League of Legends (śmiech).

Czy jako drużyna bierzecie też udział w innych ligach? Jeśli tak, to w jakich i jak wyglądają rezultaty?

Bierzemy udział w Dream Team League i będziemy walczyć w finale (mecz ostatecznie został przegrany wynikiem 1:2 – przyp. red.). Na celowniku mamy jeszcze jeden turniej i dalszą grę w arrMY. Obecnie nie planujemy brać udziału w ESEA, gdyż całkiem niedawno zmieniliśmy zawodnika. Potrzebujemy czasu, by wszystko poukładać – nie ma co rzucać się na głęboką wodę.

Jakie plany na przyszłość ma twoja drużyna?

Chcielibyśmy pojechać na LAN-a, ale czas pokaże, czy uda się nam to marzenie zrealizować. Liczymy na to, że będziemy w stanie zaprezentować się z dobrej strony, gdyż nasza organizacja jest zdecydowanie bardziej rozpoznawalna na scenie LoL-a. Jak wszystko zostanie po staremu, to może weźmiemy udział w przyszłym sezonie ESEA.